10 powodów, dla których prowadzę bloga

Nasz blog ma już ponad rok! Ten czas blogowania był niesamowicie rozwijającym czasem dla mnie. Poniżej prezentuję 10 rzeczy, które zyskałem dzięki blogowaniu!

Systematyczność
Systematyczność nie była moją mocną stroną. Prowadzenie bloga natomiast jej absolutnie wymaga. Teoretyczne po miesiącu powinien on upaść z racji mojej prokrastynacji. To mój prawdziwy sukces, że blog żyje i dalej publikuję 2 artykuły tygodniowo. Uważam, że systematyczność jest umiejętnością, której się można nauczyć. W perspektywie bloga, mogę z całą stanowczością stwierdzić – osiągnąłem ją. Wyobrażam sobie, że systematyczność jest ogródkiem, który trzeba uprawiać. Jeżeli nie dbam o ten ogródek, to on usycha. Zatem każdego dnia, każdego tygodnia dbam o systematyczne publikowanie artykułów – można powiedzieć, że uprawiam ten ogródek. 
Rzadko mówi się o tym, że zachowanie regularności jest związane z pewnym wysiłkiem. Poświęcam swój czas i energię na to, aby być systematycznym. Często jestem zmęczony i mam mało wolnego czasu, jednak za tym wysiłkiem idzie satysfakcja, że jednak dałem radę pokonać swoje słabości. Tym bardziej, że średnio blogi mają żywotność 1 roku. Mój już prawie osiągnął tę granicę i nie zanosi się na to, aby zniknął.
Współpraca z innymi
Wnauce.pl – wszędzie staram się mówić, że to nie jest mój blog, ale że to jest nasz blog – nasz, czyli moich czytelników, a zarazem widzów mojego kanału na YT, ale również moich współpracowników. To jest niesamowite, że w trakcie budowania bloga spotkałem 4 osoby, które zaczęły ze mną współtworzyć ten projekt. Bez moich współpracowników nie byłoby wnauce.pl. Dzięki temu nauczyłem się współpracować z innymi. Jest to jak system naczyń połączonych; aby tekst albo filmik został opublikowany, wszystko musi zostać poprawione/sprawdzone/przetestowane, itd. To praca grupowa.
Ja to wszystko, oczywiście, nadzoruję. Nauczyłem się działać w grupie i kierować nią tak, żeby wszystko było zrobione szybko i efektywnie. Jeszcze raz dziękuję w tym miejscu mojej ekipie.
Odkrycie talentu do pisania
Nauczyciele mają ogromny wpływ na swoich uczniów. Boli mnie, kiedy widzę, że zabijają oni pasje i talenty swoich wychowanków. Niestety, tak było w moim przypadku. Odkąd pamiętam, źle pisałem wypracowania. Dostawałem 2 lub 3 z prac pisemnych zarówno w gimnazjum, jak i w liceum. Polonistki zawsze chętnie wypunktowały, co źle zrobiłem, ale nigdy żadna z nich nie usiadła ze mną i nie powiedziała mi jak pisać dobrze. Gdy przyszedł moment pisania matury z polskiego, bałem się, że nie zdam, ponieważ ledwo zdałem maturę próbną z powodu słabego wypracowania. Jednak nie odpuściłem i dzień przed egzaminem znalazłem poradnik, jak pisać wypracowanie maturalne. Studiowałem go sam całą noc i napisałem maturę dwa razy lepiej niż tę próbną.
Będąc maturzystą nigdy nie myślałem, że założę bloga – przecież nie potrafiłem pisać. Po 10 latach okazuje się, że są ludzie, którzy chcą mnie czytać i mówią, że to co piszę jest dla nich wartościowe. Wow.
Odkrywam, że lubię pisać! Właśnie dlatego prowadzę bloga. Lubię zamknąć się wieczorem w zaciszu mojego salonu i zanurzyć się w pisaniu. Każdy tekst jest dla mnie takim małym zwycięstwem nad tamtym przerażonym maturzystą.
Odkrywanie drogi i celu, testowanie metodą prób i błędów
Doświadczyłem też tego, że dzisiaj – po roku od pierwszego wpisu – mam zupełnie inne cele. Przy otwarciu bloga chciałem pisać o metodach uczenia się, o szkole, o studiach itd., czyli o wszystkim i o niczym. Przez cały rok szukałem siebie w blogowaniu. Sprawdzałem, co jest przydatne, a co nie. Popełniłem wiele błędów, również tych finansowych. Dziś wiem jedno, ta droga mi była potrzebna po to, aby dowiedzieć się, którędy powinienem pójść dalej. Wiem, że chciałem się skupić na zbyt wielu tematach.
Jestem nauczycielem języków, czyli specjalistą od uczenia się języków obcych. I na tej tematyce chcę się skupić. A najważniejszym tematem jest mimo wszystko nauka języka francuskiego. Potrzebowałem roku, żeby stwierdzić, że stawiam na ten właśnie język, że to jest moja nisza, w której się odnajduję i w której odniosę sukces.
Odkrycie, że bloger to kombajn
Pojęcie “blogera-kombajnu” poznałem w jednej z książek Jasona Hunta (znanego blogera piszącego o tym jak prowadzić bloga). I absolutnie się z tym zgadzam. 
Myślałem, że bloger tylko pisze teksty, publikuje na FB informacje o nich i odnosi sukces. Kompletnie zaskoczył mnie fakt, że dobry bloger musi posiadać olbrzymią wiedzę z wielu dziedzin takich jak: SEO, marketing, zarządzanie, WordPress, grafika, itd. Tego jest bardzo dużo. Po roku nauki, sporo się nauczyłem, ale widzę, ile jeszcze nie umiem. I to też jest rzecz, która mnie w pewien sposób napędza – im więcej umiem, tym więcej mam jeszcze do odkrycia. Perspektywa ciągłego rozwoju działa na mnie bardzo motywująco.
Sprawdzenie siebie/zarządzanie ludźmi i sobą 
Systematyczność to jedno. Wielofunkcyjność to drugie. Współpraca – trzecie. Prawdziwym wyzwaniem okazało się spięcie tego w jedną, sprawnie działającą całość. Nie byłem pewien, czy uda mi się zapanować nad blogiem, czy jednak mi się nie wymknie spod kontroli. Czy na przykład nie przegram z własnym lenistwem. Takie przedsięwzięcie wymaga dużej samodyscypliny, umiejętności planowania, realizowania, ale też egzekwowania zadań. Nie pracuję sam, musiałem więc zaufać, że ludzie, z którymi współtworzę wnauce.pl będą równie poważnie traktować tę pracę jak ja. Musiałam wiedzieć, że będą chcieli działać razem ze mną. Jednak nawet najszczersze chęci nie wystarczą, jeżeli zabraknie organizacji i to ja musiałem wziąć ją w swoje ręce.
Dokonałem jednego z ważniejszych odkryć: żebym mógł dobrze zarządzać innymi ludźmi, muszę najpierw dobrze zarządzać sobą. W tym jednym zdaniu skupia się cała idea zarządzania. Jeżeli jestem chaotyczny, to moje zarządzanie też będzie chaotyczne. Jeżeli dobrze planuję i zarządzam swoim kalendarzem, to moje projekty i ludzie w nich biorący udział będą efektywnie współpracować.
Przez pierwsze miesiące współpracowałem z innymi tylko słownie. Nie mieliśmy żadnej struktury. Irytowało mnie często, że coś ustalaliśmy, coś miało być zrobione, a później gdzieś to “coś” znikało. Dlaczego? Przyczyna jest jedna: nie było ustalonych reguł pracy, schematu działania, itd. Musiałem opracować pewne zasady, procedury, według których działamy do dziś. Teraz z każdym pracownikiem mam swego rodzaju modus operandi, w którym piszemy, jak pracować, np.: zapisujemy sobie kluczowe informacje, wpisujemy zadania w Trello i je terminowo wypełniamy. Polecam więc wszystkim osobom działającym w sieci tworzenie regulaminów – świetny sposób na usprawnienie komunikacji i efektywności.
Równocześnie nie chcę zmienić mojej blogosfery w nudne przedsiębiorstwo. Próbuję utrzymać równowagę między obowiązkiem a przyjemnością i nie zagubić w tym celu. Blog sprawia mi dużo radości i satysfakcji, ale nie traktuję go jak zabawy. Staram się, żeby działał jak dobrze naoliwiona maszyna. Czasem jakaś śrubka się zatrze, ale na szczęście zazwyczaj pracuje jak trzeba.  
Nauczanie przenosi się do internetu
Jestem nauczycielem z normalnej, realnej szkoły. Boli mnie, jak bardzo skostniałym jest czasem tworem ta instytucja. Nadal pracują tacy nauczyciele, którzy woleliby, żeby komputery nie istniały. Tymczasem przecież każdy wie, że jeżeli nie ma cię w internecie, to nie istniejesz. Można na to narzekać, ale takie są fakty. Internet to dla mnie najlepszy kanał dotarcia do potencjalnych uczniów. Nie tylko moich – do wszystkich tych, którzy chcą nauczyć się języka. Na blogu znajduje się mój autorski kurs języka francuskiego dla początkujących. Kto wie, może ktoś dzięki niemu wpadł na pomysł, żeby zacząć na poważnie uczyć się tego języka? 
Wiem, że wiele osób znalazło na moim blogu rozwiązanie swoich szkolnych kłopotów z nauką albo dowiedziało się, że istnieją nowe, niebanalne strategie uczenia się. Ktoś może dzięki wnauce.pl przekonał się, że nauka nie musi być nudna i męcząca. To dla mnie wielka satysfakcja. Gdyby nie Internet, ilu osobom mógłbym o tym powiedzieć?  
Chęć odkrywania nowego i przekraczania siebie
Jestem ciekawy świata. Cały czas szukam czegoś nowego i lubię pokonywać kolejne przeszkody. Tak jak wspomniałem wyżej, już samodzielne pisanie było dla mnie sporym wyzwaniem, wymagało pokonania bariery tej wpojonej w szkole “nieumiejętności”. Wszystkiego się można nauczyć. Lepiej, gorzej, ale na pewno warto. Lubię się sprawdzać w nowych rolach. Blog mi to gwarantuje. Organizowanie, zarządzanie czasem, właściwe wyznaczanie priorytetów, dopilnowanie kwestii technicznych… – to wszystko to nowe dla mnie rzeczy.
A oprócz tego szukanie tematów, przeszukiwanie źródeł, czytanie setek badań naukowych, ciągłe poszerzanie wiedzy – tego wszystkiego wymaga pisanie wartościowych treści. Każdego dnia wiem więcej i uwielbiam to uczucie. 
Potrzeba dotarcia z moim warsztatem do większej rzeszy osób
Kiedy tylko uczyłem w szkole i na korepetycjach, zaskoczyło mnie, jak bardzo młodzież chce się rozwijać i jak bardzo nie wie, jak się uczyć. Wiedziałem, jak pokierować moich uczniów. Potrafiłem zaproponować im nowe, czasami niestandardowe metody wspierające proces nauczania. Potrafiłem dodać im odwagi do mówienia w języku obcym. Pokazać, że nauka języka jest fascynującą przygodą. 
Zdałem sobie sprawę z tego, że wielu młodych ludzi nie wie, jak sobie poradzić w szkolnych sytuacjach a sama nauka języka może ich przerażać i nie wiedzą, co można z tym zrobić. A przecież jest tyle sposobów, które ułatwiają naukę!W tym kontekście wybór bloga był naturalny – w żaden inny sposób nie mógłbym trafić do tak szerokiego grona odbiorców.
Materiały dla moich uczniów 
Zasadniczo lubię moich uczniów, ale mają czasami wady. Taką ich wspólną i powszechną cechą jest jakaś organiczna niechęć do zapisywania rzeczy, które są ważne, ale na pewno nie będzie ich na sprawdzianie… Zresztą, ja sam też nie lubię tradycyjnych notatek. Najczęściej zapalają się do jakiejś nowej metody uczenia się, po czym od razu o niej zapominają. Tak więc blog powstał również dla wygody – zarówno mojej, żebym się nie musiał ciągle powtarzać, jak i moich uczniów – żeby mieli miejsce, gdzie znajdą te wszystkie ważne rzeczy, których im się nie chciało zapisać. 
Prowadzenie bloga to dla mnie ogromna przygoda, wielka przyjemność, szansa na rozwój i odkrywanie również samego siebie. Nie przypuszczałem, że dzięki niemu będę mógł się sprawdzić w tak wielu rolach. Wciąż podoba mi się ta przygoda.

Tekst pierwotnie ukazał się na zaprzyjaźnionym portalu poświęconym kulturze sylwiacegiela.pl

http://www.sylwiacegiela.pl/

signature

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zarejestruj się aby otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach oraz metodach efektywnego uczenia się.
  •  

     

  •  

     

  • Nie ma jeszcze komentarzy

    Co o tym myślisz?

    Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *. Twój adres email nie zostanie opublikowany.