Jak nauczyć się płynnie mówić po angielsku?

…i w każdym innym języku. Te same zasady obowiązują przy angielskim, francuskim, niemieckim… Dlaczego zatem właśnie angielski w temacie? Bo prawie wszyscy się go uczymy, często już od przedszkola, a mimo to, po latach nauki – no cóż, mówienie nie przychodzi nam z łatwością.

Jak nauczyć się tego angielskiego? Nie tak, żeby znać nazwy czasów, ale żeby rzeczywiście znać ten język? Hmm… Ale co znaczy: “znać język”? A do tego “znać go płynnie”? Według mnie to znaczy sprawnie, bezstresowo, w możliwie naturalny sposób nim się posługiwać. We wszystkich aspektach – w mówieniu, słuchaniu, czytaniu i pisaniu. I w takiej właśnie kolejności. 

Poza regularnymi lekcjami, nad znajomością języka warto pracować również samodzielnie. Oto kilka rad, jak uczyć się angielskiego, żeby go wreszcie rzeczywiście używać. 

Na początek – czytanie i słuchanie

Te umiejętności pozwolą ci “wchłonąć” język, nauczyć się go w sposób bierny. Musisz przyjąć jak najwięcej języka, żeby później umieć go aktywnie użyć. 

Tak samo jako dziecko uczyłeś się polskiego. Nie czytałeś, oczywiście, ale na samym początku tylko słuchałeś, co mówią ludzie wokół ciebie. Jak gąbka chłonąłeś język, który cię otaczał. 

  • Słuchać angielskich podcastów albo programów radiowych. W dzisiejszym świecie nie ma żadnego problemu ze znalezieniem materiałów do słuchania po angielsku. Dużą bazę podcastów przeznaczonych dla osób uczących się języka z podziałem na poziomy znajdziesz na www.podcastsinenglish.com, a z podziałem na tematy choćby na www.betteratenglish.com. Jednak moim zdaniem najbogatsze i najwyższej jakości źródło i podcastów, i audycji radiowych, znajdziesz na niezrównanym BBC: https://www.bbc.co.uk/podcasts
  • Oglądać filmy, filmiki i programy telewizyjne. Tutaj problem ze znalezieniem materiałów jest jeszcze mniejszy. Prawdę mówiąc, nie istnieje. Wystarczy włączyć YouTube i obejrzeć cokolwiek – dosłownie! – w wersji angielskiej. Wybór zależy, oczywiście, przede wszystkim od tego, na jakim poziomie znasz język. Przydatnym ułatwieniem jest oglądanie filmów z angielskimi napisami, które pomagają w zrozumieniu dialogów, ale też poprawiają wymowę – uczymy się, jak przeczytać dane słowo. Jeżeli nie czujesz się zbyt pewnie, możesz zacząć od kreskówek dla dzieci. Nie ma się czego wstydzić – lepiej obejrzeć Świnkę Pepę i ją zrozumieć niż oglądać CNN News i popaść we frustrację, że się nic nie rozumie! Poza tym, Peppa mówi z brytyjskim akcentem;) A jeżeli już koniecznie chcesz zacząć od programów “dla dorosłych”, możesz zacząć od takich, w których słownictwo jest przewidywalne – to może być prognoza pogody, informacje sportowe, albo… reklamy. No i, oczywiście, niezawodne BBC. Ma programy i dla dzieci, i dla dorosłych, a dla uczących się angielskiego między innymi fantastyczną serię: http://www.bbc.co.uk/learningenglish/english/features/6-minute-english. To krótkie, sześciominutowe rozmowy na przeróżne tematy – od jednorożców po kryptowaluty. Na dodatek pod każdym wideo znajduje się lista ważniejszych słówek, które się w nim pojawiły (z wyjaśnieniem po angielsku), pytanie do materiału oraz transkrypcja, czyli zapis tekstu, który słyszymy w filmiku. To doskonały materiał do samodzielnej nauki!
  • Czytać gazety, czasopisma, artykuły w internecie, ulotki, skład produktów… No, a jeżeli lubisz, to choćby i Szekspira. Ważne, żebyś czytał wszystko, co tylko wpadnie ci w ręce. I znowu – wszystko zależy przede wszystkim od twojego poziomu (i zainteresowań).Czytaj wpisy w internecie, wejdź na anglojęzyczne grupy, czytaj plotki o gwiazdach, wyniki rozgrywek sportowych – wszystko, co cię naprawdę interesuje. Warto również zmienić język w telefonie na angielski:) Taka mała rzecz, a może pomóc – przede wszystkim oswajamy się z ciągłą obecnością języka obcego w życiu. A poza tym, całkiem niepostrzeżenie przyswajamy wcale nie taką małą porcję słownictwa.

Później działanie – pisanie i mówienie

Kiedy już wchłoniesz wystarczająco dużo materiału językowego, prędzej czy później przychodzi czas, żeby zrobić z tego użytek. Czyli – nie tylko odbierać, ale samodzielnie “nadawać” po angielsku. W końcu po to uczymy się języka, prawda? Pewnie, że prawda, ale… O ile jeszcze przy pisaniu nie mamy w większości jakichś oporów, o tyle mówienie to zupełnie inna bajka. Znasz czasy, znasz słówka, rozumiesz wszystko, co się do ciebie mówi, ale kiedy masz sam coś powiedzieć, to najchętniej byś uciekł. Pojawia się najstraszniejszy potwór i koszmar większości adeptów angielskiego – bariera językowa. Psychologia przychodzi nam tutaj z pomocą i daje jedną radę: przełamywać się i pokonywać istniejące w nas blokady. Co zatem zrobić, żeby dobrze pisać i sprawnie mówić?

  • Udzielać się na forach internetowych. Albo komentować zdjęcia. Brać udział w dyskusjach pod artykułami. To na początek. Jeżeli nawet na początku napiszesz tylko: “Wow!”, “Amazing”, albo “I love it!”, to wkrótce zobaczysz, że będziesz chciał napisać coś więcej. I zrobisz to, jak tylko nabierzesz śmiałości.
  • Pisać pamiętnik. Wiem, nie do każdego to przemawia. Możesz pisać tradycyjny dziennik, a możesz po prostu notować codziennie 1-2 zdania w kalendarzu. Nic szczególnego, napisać, co się wydarzyło, co czujesz itd. Coś w rodzaju: “I spent all the morning in the gym. I’m totally exhausted”. Na początek wystarczy. Warto później wracać do swoich notatek, odnajdywać w nich błędy, wprowadzać poprawki, dopisywać nowe słowa.
  • Pisać z partnerem językowym. Możesz znaleźć kogoś do korespondencji z innego kraju, a możesz umówić się na pisanie na Messengerze po angielsku z kimś ze znajomych. Poza tym, że poćwiczysz pisany angielski, jestem pewien, że zauważysz, że inni też popełniają błędy i nie jest to nic strasznego. A jeżeli trafisz na kogoś, kto błędów jednak nie popełnia – tym lepiej dla ciebie!
  • Rozmawiać po angielsku przy każdej okazji!!! To najtrudniejsze, wiem. Ale nie ma lepszego sposobu na naukę języka, niż posługiwanie się nim. Dlatego korzystaj z każdej nadarzającej się okazji do rozmowy po angielsku. Kiedy turysta pyta cię o coś na ulicy, nie uciekaj w popłochu. Kiedy szef wysyła cię na spotkanie z zagranicznym kontrahentem, nie wymiguj się. Kiedy nauczyciel prosi cię o opiekę nad uczniem z innego kraju, nie tłumacz się brakiem czasu. Chwytaj każdą okazję do rozmowy, zwłaszcza z native speakerem. I nie bój się – twój rozmówca będzie wiedział, że angielski nie jest twoim ojczystym językiem. Nie oceni cię. Będzie chciał się z tobą porozumieć, to wszystko. 
  • Pracować nad słownictwem i wymową. Żeby poczuć się pewnie podczas konwersacji po angielsku, potrzebujesz narzędzi. A najważniejsze z nich to – wystarczająco bogaty zasób słownictwa i prawidłowa wymowa. To doda ci pewności siebie. Oczywiście, nie namawiam cię do wkuwania list słówek. O tym, jak uczyć się słówek, przeczytasz w innym artykule na moim blogu, podobnie jak o tym, dlaczego wymowa jest ważna
  • Znaleźć grupę do konwersacji. Jeżeli chodzisz na kurs angielskiego, możesz umawiać się z innymi kursantami na dodatkowe popołudnie, kiedy, powiedzmy, godzinę spędzacie, rozmawiając wyłącznie po angielsku. Albo możesz umówić się z domownikami na używanie tylko angielskiego na przykład w sobotni poranek. W dużych miastach często osoby uczące się danego języka umawiają się na konwersacje w jakimś ustalonym miejscu (taka grupa prężnie działa na przykład we Wrocławiu) – poszukaj w internecie informacji, czy taka inicjatywa istnieje w twojej okolicy. 

A gdzie gramatyka???

Gdzieś pomiędzy. Nie zrozum mnie źle – gramatyka jest bardzo ważna, bez niej nie ułożysz żadnego zdania. Mam jednak takie przeczucie, że jeżeli od jakiegoś czasu uczysz się angielskiego, choćby w szkole, to posiadasz już pewien zakres wiedzy i umiejętności gramatycznych. Równocześnie wiem, jak często uczniowie zastanawiają się zbyt długo nad tym, jakiego czasu użyć, zamiast po prostu spróbować sformułować wypowiedź. 

Czyli – ucz się gramatyki w szkole, ale pamiętaj, że jest ona nieodłącznym elementem języka. Jeżeli wiesz, jak tworzy się present perfect, ale nie potrafisz go użyć, to ta wiedza jest bezużyteczna. Chociaż od czasu do czasu, kiedy słuchasz i czytasz po angielsku, postaraj się zwrócić uwagę na to, jak zostało zbudowane zdanie. Znajdź w nim czasownik, zastanów się, dlaczego wygląda tak a nie inaczej i pomyśl, jaki czas został użyty w zdaniu. To, co czytasz albo czego słuchasz odbieraj maksymalnie świadomie. Im więcej wysiłku w to włożysz, tym więcej będziesz umiał i tym swobodniej będziesz sam posługiwał się angielskim w codziennych konwersacjach. 

A co, jeżeli “płynnie” to za mało?

Jeżeli Twoje ambicje są większe, czeka Cię też więcej pracy. Jeżeli chcesz mówić nie “płynnie”, tylko “biegle”, zastanówmy się najpierw, czym jest poziom biegłości językowej.

Według Europejskiego Systemu Opisu Kształcenia Językowego biegłej znajomości języka odpowiada poziom C2. Według definicji, “Osoba posługująca się językiem na tym poziomie może z łatwością zrozumieć praktycznie wszystko, co usłyszy lub przeczyta. Potrafi streszczać informacje z innych źródeł, pisanych lub mówionych w sposób spójny, odtwarzając zawarte w nich tezy i wyjaśnienia. Potrafi wyrażać swoje myśli bardzo płynnie, spontanicznie i precyzyjnie, subtelnie różnicując odcienie znaczeniowe nawet w bardziej złożonych wypowiedziach. Słownictwo na tym poziomie wynosi około 5000 słów.” 

Czyli, posługuje się angielskim na poziomie przyzwoicie wykształconego native speakera – płynnie, pewnie, naturalnie, operując szerokim zakresem słów i konstrukcji gramatycznych.

Jak to zrobić?

Jeżeli chcesz nauczyć się biegle mówić po angielsku, czeka Cię bardzo dużo pracy. Nawet na studiach niekoniecznie nauczysz się języka na takim poziomie. Nawet wyjazd do anglojęzycznego kraju nie pomoże, jeżeli nie włożysz w naukę WYSIŁKU. I jeszcze ogromu CHĘCI i DETERMINACJI. Oraz UWAŻNOŚCI.

Aż tyle? Tak, co najmniej. Na kursie, studiach czy samodzielnie – uczysz się jednak ograniczonego (choćby przez czas) zakresu języka. Jeżeli umiesz już dużo, koncentrujesz się na swoich słabszych stronach i starasz się je rozwijać. Robisz wszystko tak, jak należy, ale to może być za mało, żeby mówić biegle. 

Angielski używany przez native speakerów (a do tego dążysz?) różni się od języka, którego uczymy się w szkole. Po polsku też nie brzmiałbyś naturalnie, mówiąc w sklepie takim językiem, jakiego użyjesz w rozprawce czy pracy magisterskiej. Jednak mam dla Ciebie kilka rad, co możesz zrobić, żeby po angielsku mówić jak Królowa. Albo co najmniej jak Hugh Grant.

Kiedy słuchasz, bądź uważny

Mówienie zawsze rozpoczyna się od słuchania. W taki sposób każdy z nas jako małe dziecko uczył się polskiego. Słuchając po angielsku – piosenek, wywiadów, audycji, podcastów – staraj się koncentrować na języku. Nie na samym zrozumieniu treści. Zwracaj uwagę na wymowę (próbuj ją imitować), na słownictwo i zwroty, jakich używa się w konkretnej sytuacji, na gramatykę. Im bardziej autentyczne są nagrania (to mogą być wiadomości, seriale, teleturnieje itd.), tym bardziej prawdziwy angielski usłyszysz. Słuchaj jak najwięcej i jak najuważniej. Wchłaniaj język naturalnie, ale świadomie.

Ucz się idiomów

Kiedy mówimy w języku ojczystym, całkiem naturalnie używamy idiomów, czyli tych zwrotów, których nie da się dosłownie przetłumaczyć. Po polsku to są na przykład: “wtrącać swoje trzy grosze” czy “mieć muchy w nosie”. Kiedy powiesz coś takiego, obcokrajowiec może czuć się trochę… zagubiony. Zwłaszcza słysząc o tych muchach. 

No właśnie. Kiedy mówimy biegle, w naturalny sposób używamy idiomów. Regularnie ucz się i używaj tych zwrotów po angielsku. Zamiast “it’s easy” powiedz “it’s a piece of cake” – wtedy brzmi to naturalnie i wzbogaci Twoją wypowiedź. (No dobrze, Królowa pewnie by tak nie powiedziała, ale Hugh Grant na pewno ;)). 

Poznaj trochę slangu

Wyrażenia slangowe są prawie jak idiomy. Z tym, że trzeba przy nich zachować ostrożność. Na pewno znajomość slangu sprawi, że twoja wypowiedź będzie płynna i bardzo autentyczna. Slang charakteryzuje się jednak silną “rejonizacją”. Wyrażenia zrozumiałe dla każdego Amerykanina mogą być niezrozumiałe dla Anglika, i odwrotnie. Na przykład dość popularne nawet w Polsce powitanie “Howdy!” /Siema/ spotyka się głównie w Kanadzie i USA. W Australii będzie brzmiało dziwnie.

Poza tym slang bywa niecenzuralny. A notoryczne używanie “f-word” jest co prawda wygodne i naturalne, tak jak i w Polsce, z tym, że wyłącznie w określonych kręgach. Ani Królowa, ani Hugh Grant do nich nie należą.

Zatem – slang tak, ale ostrożnie. Najpierw zdecyduj, którą wersją angielskiego chcesz mówić biegle, w jakim towarzystwie masz zamiar się obracać (bo przecież różne grupy zawodowe też mają swój slang), i naucz się tych zwrotów, które ci się rzeczywiście przysłużą. Właśnie na tym polega biegłość, kiedy potrafisz dopasować Twoją wypowiedź do sytuacji, w której mówisz.

Rozmawiaj z native speakerami

Chociaż to bywa na początku stresujące, to jest to najlepszy sposób na osiągnięcie biegłości w każdym języku. Musisz wtedy słuchać, zrozumieć i zareagować. A do tego wiesz, że osoba, z którą rozmawiasz używa prawdziwego języka, lepszego źródła nie znajdziesz. Nawet, jeżeli to źródło popełnia gramatyczne błędy. To znaczy, że tak można mówić. 

Historia z życia: szkolna klasa, w klasie urodzony w Anglii uczeń, od dwóch miesięcy w Polsce. Idealny materiał pokazowy. Powtarzamy czasownik “have got”. Biorę więc tego native’a i pytam “Have you got a brother?”. Co słyszę w odpowiedzi? Oczywiście: “Yes, I do”. Trudno. Jako nauczyciela serce mnie może zaboleć, ale życie to życie. “Have got” na pewno użyłaby Królowa, ale niekoniecznie człowiek, który głównie rozmawia z rówieśnikami na podwórku. Ech, życie…

Wymowa, intonacja i tempo

Choćbyś używał najnaturalniej na świecie inwersji stylistycznej, to i tak twój angielski nie będzie biegły, jeżeli nie udoskonalisz wymowy i będziesz zastanawiać się nad każdym słowem. Podczas nauki płynnej wymowy, jednocześnie warto popracować nad intonacją i wymową. I musimy wrócić do kwestii uważnego słuchania.

Zwróć uwagę, że po angielsku pytania mają trochę inną melodię, niż po polsku. Że samogłoski są często bardziej “otwarte”, dłuższe, a spółgłoski mocniejsze. Oprócz “r”, którego bardzo często w ogóle się nie wymawia. Wielu moich uczniów uważa, że to niepotrzebne detale. Ale jeżeli chcesz mówić biegle, twoja wymowa powinna być zbliżona do idealnej. O tym, dlaczego jest to takie ważne, przeczytasz tutaj.

Co poza tym?

Najważniejsza reguła w nauce – czy to języka, czy czegokolwiek innego – brzmi: “Praktyka czyni mistrza” – “Practice makes perfect”. Każdą umiejętność najlepiej doskonali się w działaniu. Ważne, żeby być zmotywowanym, mieć przed sobą cel i konsekwentnie do niego dążyć. Jeżeli chcesz mówić po angielsku, używaj go. Czytaj, słuchaj, oglądaj, pisz i mów. Rób to codziennie (tutaj przeczytasz o tym, dlaczego regularność jest ważna), a efekty cię zaskoczą.

Z drugiej strony, jeżeli myślisz, że zanim zaczniesz mówić, musisz nauczyć się języka w stopniu biegłym, to odradzam ten pomysł. Język doskonalimy poprzez używanie go. Poza tym, dla większości z nas jest to tylko narzędzie do porozumiewania się z innymi. Nie musisz mówić biegle, żeby dogadać się na wakacjach, albo oglądać filmy w oryginale.  

Warto się uczyć języków, warto posługiwać się nimi jak najlepiej, ale nie warto popadać w obłęd doskonałości.  To Ty ustalasz cel nauki i poziom znajomości języka, z którym będziesz czuł się dobrze.

Powyższe wskazówki dotyczą, oczywiście, nauki każdego języka. Ciekawy jestem, jakie języki Wy znacie najlepiej?

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, to zarejestruj się aby otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach oraz metodach efektywnego uczenia się.
  •  

     

  •  

     

  • Nie ma jeszcze komentarzy

    Co o tym myślisz?

    Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *. Twój adres email nie zostanie opublikowany.